Logo dostawcy Stanisław Jaster "Hel" został skazany na śmierć przez pomyłkę?

Historia Do Rzeczy | dodane 2016-01-05 (15:02) 8 miesięcy 23 dni 16 godzin i 10 minut temu | 74 opinie
 
Stanisław Jaster "Hel" został skazany na śmierć przez pomyłkę?

• 5 czerwca 1943 r. gestapo przerwało ślub i aresztowało 89 uczestników ceremonii
• Schwytano niemal cały oddział AK "Osa"-"Kosa"
• Stanisław Jaster "Hel" został oskarżony o zdradę i zlikwidowany przez AK
• Wyrok okazał się pomyłką
• Podziemie potrzebowało kozła ofiarnego - pisze Piotr Zychowicz

To była jedna z największych wsyp Polskiego Państwa Podziemnego. 5 czerwca 1943 r. kościół św. Aleksandra na warszawskim placu Trzech Krzyży otoczył tłum uzbrojonych po zęby gestapowców i żandarmów. Niemcy wtargnęli do świątyni, brutalnie przerywając ceremonię ślubną. Aresztowano państwa młodych i niemal wszystkich uczestników mszy. W sumie 89 osób.

Uratowało się tylko kilkoro ludzi, którzy zdążyli uciec do podziemi kościoła. A także dwóch młodych mężczyzn, którzy na krótko przed przybyciem Niemców wyszli do sklepu, by kupić kliszę do aparatu fotograficznego. Zatrzymanych Polaków - panowie byli w garniturach, a panie w eleganckich sukniach - wpakowano do ciężarówek i przetransportowano na Pawiak.

W ten sposób przestał istnieć oddział "Osy"-"Kosy" - jedna z najbardziej bojowych jednostek Armii Krajowej. Jej członkowie słynęli z odwagi i niezwykłej brawury. Grali na nosie władzom okupacyjnym, dokonywali brawurowych akcji dywersyjnych oraz likwidowali konfidentów i zbirów z gestapo. W kościele św. Aleksandra zebrali się na ślubie jednego z kolegów, por. Mieczysława Uniejewskiego "Matrosa".

Gestapo na Pawiaku przeprowadziło wstępną selekcję aresztowanych. W jej wyniku zwolniono do domów starsze kobiety, dzieci i inne osoby, które nie mogły być zaangażowane w bojową działalność konspiracyjną. W więzieniu pozostało 56 ludzi. W kolejnych dniach zostały wysłane do obozów koncentracyjnych lub rozstrzelane w ruinach getta. Wśród zamordowanych znalazł się pan młody - Mieczysław Uniejewski.

Była to wielka ludzka tragedia i poważny cios dla warszawskich struktur AK.

Oskarżenie

Przez wiele lat przyczyny wsypy były zagadką. Zmieniło się to w 1971 r., gdy w oficjalnym obiegu w PRL ukazała się książka "Cichy front". Jej autorem był Aleksander Kunicki "Rayski", były szef wywiadu "Osy"-"Kosy". Oficer ten ujawnił, że w oddziale znajdował się agent gestapo, który wydał kolegów. Miał być nim 22-letni Stanisław Jaster "Hel".

Historia przedstawiona przez Kunickiego była ponura, a jednocześnie niesamowita. Wszystko zaczęło się od fatalnego zbiegu okoliczności. We wrześniu 1940 r. Jaster wraz z kilkoma innymi chłopcami ukrył się w ruinach domu przed łapanką. Jeden z niezręcznych kolegów strącił nogą cegłę, która spadła pod nogi niemieckiego oficera. Niemcy chłopaków złapali, a Jaster, jako najstarszy z grupy, został oskarżony o zamach na Niemca. Wysłano go do KL Auschwitz, gdzie nadano mu numer 6438.

Tam więźniem zainteresowała się Politische Abteilung, czyli działająca w obozie komórka służby bezpieczeństwa. Jaster miał zostać przez nią zwerbowany na tajnego współpracownika. Następnie gestapo zaaranżowało jego ucieczkę. Wraz z trzema innymi więźniami miał wykraść mundury SS i samochód komendanta, a następnie 20 czerwca 1942 r. wyjechać spokojnie z obozu. Wszystko było oczywiście ukartowane przez Niemców.

Po przedostaniu się do Warszawy Jaster wstąpił do AK. Ponieważ był odważny i wysportowany (193 cm wzrostu, atletyczna budowa ciała), skierowano go do "Osy"-"Kosy". Wziął udział w kilku akcjach likwidacyjnych, coraz lepiej poznawał podziemne struktury. Cały czas pracował jednak dla Niemców. Gdy dowiedział się o ślubie na placu Trzech Krzyży, natychmiast przekazał tę informację swoim prawdziwym mocodawcom.

Z takiej okazji (niemal wszyscy żołnierze "Osy"-"Kosy" w jednym miejscu) gestapo nie mogło nie skorzystać. Gdy doszło do aresztowań, Jastera nie było w kościele. Stworzył sobie alibi, feralnego dnia miał zaspać i nie zdążyć do kościoła. W rzeczywistości Niemcy przetransportowali go na Pawiak, gdzie - ukryty za framugą okna - wskazywał palcem kolegów z "Osy"-"Kosy".

Gdy agent się zorientował, że w obławie nie został aresztowany szef sztabu oddziału Mieczysław Kudelski "Wiktor", postanowił zastawić na niego pułapkę. Jaster poprosił o spotkanie, które zostało wyznaczone na 12 lipca 1943 r. "Wiktor" miał czekać na "Hela" o godz. 18 w barze Aperitif przy ulicy Nowogrodzkiej. Po tym, gdy "Hel" przybył na miejsce, do knajpy wpadło gestapo. Obaj Polacy zostali aresztowani.

Niemcy nie zamierzali jednak rezygnować z tak cennego agenta jak "Hel". Po raz drugi sfabrykowali więc jego ucieczkę. Jaster wkrótce zameldował się w punkcie kontaktowym. Powiedział, że podczas transportu na aleję Szucha rzucił się na gestapowców. Doszło do walki, w wyniku której udało mu się wydostać z samochodu i uciec. Dowodem miała być rana postrzałowa w udzie.

Oficerowie kontrwywiadu AK nie uwierzyli jednak "Helowi". Sprawa wydała im się podejrzana. "Wydawało się to wysoce nieprawdopodobne - pisał Kunicki. - Jak mogła udać się ucieczka z pędzącego, krytego samochodu, jeśli przy jednych i drugich drzwiach siedzieli dwaj gestapowcy? Chyba że 'Hel' wyrwał któremuś pistolet maszynowy i położył konwojentów trupem, ale tego bynajmniej nie twierdził".

Gdy zbadano ranę Jastera, okazała się ona bardzo powierzchowna. Pocisk został wystrzelony z bliskiej odległości (ślady prochu na udzie) i z broni o kalibrze 7 mm. Gestapowcy, którzy aresztowali "Hela" i "Wiktora", byli zaś uzbrojeni w pistolety maszynowe o kalibrze 9 mm. Przyciśnięty do ściany Jaster zaczął się plątać w zeznaniach. A w końcu miał się przyznać, że pracuje dla gestapo. Został błyskawicznie osądzony, skazany za zdradę i zlikwidowany.

Tyle Kunicki.

Obrona

Publikacja Kunickiego wywołała szok, niedowierzanie, a wreszcie oburzenie w środowisku byłych żołnierzy Kedywu. Ci, którzy poznali Jastera osobiście, twierdzili, że "Hel" nie mógł zdradzić. W efekcie na łamach prasy PRL rozpoczęła się batalia o dobre imię Stanisława Jastera. Część badaczy i publicystów opowiedziała się po stronie Kunickiego, inni po stronie byłych kolegów "Hela". Drukowano kolejne polemiki, powoływano się na kolejne dokumenty, pisano listy do redakcji.

Sprawa pozostawała jednak niewyjaśniona. Była jedną z największych tajemnic polskiego podziemia. Aż do niedawna. Instytut Pamięci Narodowej wydał bowiem znakomitą książkę Darii Czarneckiej "Sprawa Stanisława Gustawa Jastera ps. Hel". Autorka nie odpowiada na wszystkie pytania związane z tą zagadką, ale po lekturze książki nie ma większych wątpliwości - "Hel" zdrajcą nie był. Zgładzono go niesłusznie.

Daria Czarnecka nie tylko zebrała wszystkie argumenty, które padły w dotychczasowej dyskusji na temat "Hela", lecz dotarła także do nieznanych wcześniej dokumentów niemieckich. Jest to wręcz zdumiewające, że do tej pory nikt nie zadał sobie trudu, żeby sprawdzić te papiery. To bowiem właśnie na ich podstawie Czarnecka obaliła główną tezę oskarżenia: rzekome sfabrykowanie ucieczki Jastera z Auschwitz.

Polub historia.wp.pl na Facebooku

Oceń
tak 49 81,67%
nie 11 18,33%
Historia do Rzeczy

Historia do Rzeczy

Polecamy w numerze 5/2016:

"Komu zaszkodzil 'Bolek'?"

Opinie (74)

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

0
0
~Ciekawy 2016-08-07 (19:35) 1 miesiąc 21 dni 11 godzin i 37 minut temu

nie przekonuje mnie teza ze Hel byl kozlem ofiarnym: 1. Hel byl cenionym zolnierzem, ktory po rozbiciu Osy Kosy byl potrzebny do jego odtworzenia a wiec nie zostalby poswiecony dla ocalenia honoru kedywu 2. Wyroki bez sadu podziemnego podejmowal pulkownik Nil osoba bardzo rozsadna watpie ze poswiecilby zolnierza dla ratowania honoru kontrwywiadu, 3. Hel zostal przesluchany i zbadany a w trakcie przesluchania przyznal sie co obala wszystkie dywagacje ze nie bylo dowodow zdrady 4. Pan Wanat prawdopodobnie nie widzial z bliska konfidenta, Niemcy chronili swoich konfidentow i nie dopuszczali pisarza Polaka do takich akcji, bardziej prawdopodobne ze przekazal plotki na temat wygladu konfidenta i przebiegu rozpoznowania zolnierzy 5. zachowanie Hela bylo bardzo podejrzane bo przejal archiwum oddzialu i pomimo rozkazu "schowania sie" za wszelka cene chcial spotkania z zastepca dowodcy ktory w trakcie zostal aresztowany … przypadek ? watpliwe ..6. Hela widzial swiadek kiedy wychodzil z Szucha … 7. w maju 1943 byla juz wsypa w kosciele sw Floriana i tam tez wsypal konfident a wiec takie rzeczy zdarzaly sie … wnioski: jak na razie nale zy stwierdzic ze Hel byl winny bo jest wiele okolicznosci obciazajacych go … a poza tym zostal skazany i rozstrzelany jako zdrajca … natomiast watpliwosci wskazuja ze nie jest wykluczone ze w oddziale byl inny agent a Hel stal sie ofiara sprytnej intrygi …

odpowiedz

3
0
~Nick 2016-01-09 (18:18) 8 miesięcy 19 dni 12 godzin i 54 minuty temu

1- historia ujrzała światło dzienne dopiero w 1968r. (dlaczego?) i wtedy rozpętała burzę, 2- historię zmyślił facet, który w 1953 r. wystawił na piśmie kierowanym do innego członka dowództwa AK laurkę Jasterowi. Kiedy następnie inny oficer AK pokazał mu to pismo, to facet zaczął się ze wstydem wycofywać z treści umieszczonych w książce o rzekomej zdradzie Jastera- na spotkaniu promującym tę książkę, kiedy burza dzieliła już środowisko AK, 3- "wiarygodni" świadkowie zdrady, to 5 członków AK, z których każdy o rzekomej zdradzie Jastera dowiedział się od drugiego z tej piątki; kluczowym "dowodem" w sprawie miał być widok Jastera wychodzącego z gestapo bez postrzału w nogę, przy czym jak pokazał eksperyment nie tylko świadek ten nie mógł widzieć Jastera z punktu rzekomo obserwacyjnego, ale w ogóle nie mógł znajdować się w tym miejscu; 4- Jaster w KL Auschwitz był w konspiracji z Pileckim i to dzięki Jasterowi (a nie żadnemu z 3 pozostałych uciekinierów) raport Pileckiego trafił na Zachód, co wywołało szok i zamieszanie przede wszystkim w gestapo, 5- do ucieczki z KL Auschwitz Jaster dołączył w ostatniej chwili, gdy była w całości zorganizowana, 6- za zaniedbania, które doprowadziły do ucieczki kapo KL został zastrzelony, a 8 oficerów trafiło na front wschodni, a Jaster trafił na listę poszukiwanych przez Gestapo i był na niej przez 3 lata do śmierci, tak nie chroni się konfidentów, 7- już w maju Jaster wiedział, że 12- 20 lipca 1943r. zostanie aresztowany lub zabity przez gestapo i że ma uciekać z Warszawy- odmówił, 8- konfidentów Gestapo zlecające chroniło- w KL nie ma żadnej dokumentacji w sprawie Jastera, 9- archiwum AK, które przekazała Jasterowi łączniczka po wsypie, wedle jej zeznania na piśmie, nie zawierało zdjęć, które rzekomo gestapowcy mieli pokazywać na Pawiaku; zdjęcia te miałby być dowodem zdrady Jastera 10- pisarz Pawiaka, który widział z bliska konfidenta wskazującego gestapo członków KOSY spośród 89 gości weselnych, opisał go jako gościa średniego wzrostu, śniadego o ciemnych włosach, Jaster miał 2 metry, nadludzką siłę i tlenił włosy, odkąd wysłano za nim list gończy za ucieczkę z KL Auschwitz, 11- żadna jednostka wywiadu i kontrwywiadu AK nie otrzymała informacji ani zlecenia rozpracowania Jastera, 12- "przyciśnięcie do muru" Jastera miało odbywać się przez tortury tak nieludzkie, że sięgające genitaliów, i uczestniczyć w tym miał późniejszy mistrz oprawców UB z Żoliborza, 13- ojciec i matka Jastera zostali aresztowani i zamordowani za ucieczkę Jastera z KL Auswchitz, a jego brat zginął na tyfus w marcu 1945 jako czynny żołnierz AK. Lepiej, aby zdrajca nie poniósł kary, niż by niewinny został skazany lub oczerniony.

odpowiedz

2
1
~Herman 2016-01-08 (14:45) 8 miesięcy 20 dni 16 godzin i 27 minut temu

Przypominam, że wtedy obowiązywała w Warszawie Konstytucja Generalnej Guberni, i według jej Trybunału Konstytucyjnego wszyscy ci szaleńcy byli terrorystami.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Pokaż więcej komentarzy...

Zostań naszym autorem!
Chcesz napisać artykuł historyczny?
Masz ciekawe wspomnienia, zdjęcia lub filmy z własnych rekonstrukcji historycznych?

Napisz do nas

Kontakt z redakcją

pozostało 5000 znaków

Administratorem danych osobowych przekazanych za pomocą formularza jest Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Gdańsku przy ul. Traugutta 115C. Dane osobowe będę przetwarzane w celu przekazania treści za pośrednictwem Serwisu historia.wp.pl. Wirtualna Polska S.A. w Gdańsku informuje, że zgodnie z przepisami ustawy z dnia 29.08.1997 r. o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, a ponadto Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.

Dziękujemy za kontakt!

Wiadomość została przesłana do redakcji serwisu.

zamknij okno