Logo dostawcy Prostytutki, rzesze kochanek i picie do upadłego - życie prywatne artystów II RP

Historia Do Rzeczy | dodane 2013-12-18 (15:16) 2 lata 8 miesięcy 8 dni 5 godzin i 19 minut temu | 222 opinie
 
Prostytutki, rzesze kochanek i picie do upadłego - życie prywatne artystów II RP

Prostytutki, picie do upadłego, listy od wielbicielek pisane krwią oraz całe rzesze kochanek i kochanków, również homoseksualnych - tak wyglądało życie najbardziej znanych poetów, pisarzy i aktorów II RP. Otaczano ich powszechnym uwielbieniem, a ich życiem prywatnym interesowały się miliony obywateli Rzeczypospolitej. Plotkowano o ich romansach, ślubach i rozwodach, pilnie obserwowano, jakimi jeżdżą samochodami i co reklamują.

Gwiazdy i finanse

Zarobki gwiazd rewii i kabaretu były wysokie, a najbardziej kasowi artyści doskonale potrafili zdyskontować swój sukces. Zmiany pracodawców i nowe kontrakty oznaczały automatyczne podniesienie zarobków, największe gwiazdy osiągały przychód miesięczny rzędu kilku tysięcy złotych (lub nawet więcej). Ze względów komercyjnych na scenach kabaretowych pojawiali się również aktorzy o renomie teatralnej, dofinansowując budżet domowy.

Popularność przekładała się na kontrakty reklamowe, handlowcy nie mogli przecież pominąć podobnej okazji. "'Teatr i Życie Wytworne', czasopismo ilustrowane - wspominał Kazimierz Krukowski. - Kolorowa wkładka Tadeusza Gronowskiego. [..] W numerze zdjęcia z najnowszych premier, z wystawy psów, z balów mody, felietony Makuszyńskiego, Grubińskiego, Kleszczyńskiego i Hemara, a poza tym... Halamki reklamujące szampana 'Louis de Barry', Pogorzelska - futra Apfelbauma, Ordonka - pantofle Leszczyńskiego, Krukowski samochody Citroëna, Dymsza - zakład krawiecki Sznajdera i Konrad Tom - krawaty firmy 'Old Egland'".

Jeszcze wyższe zarobki były w przemyśle filmowym. Udział w jednej produkcji stanowił ekwiwalent rocznej gaży w teatrze dramatycznym, a kręcono dużo i szybko. W efekcie aktorzy czasami gubili się w całym zamieszaniu i zdarzyło się, że Kazimierz Junosza-Stempowski pytał nerwowo fryzjera, kogo i w czym właściwie dzisiaj gra.

Był również zadeklarowanym masochistą uważanym za kłopotliwego klienta przez prostytutki z Drohobycza. Korzystając bowiem z ich usług, przynosił ze sobą pejcz i kazał się chłostać
Film zapewniał ogromną popularność, największa gwiazda II RP Jadwiga Smosarska dostawała listy od pensjonarek pisane krwią, a całkiem zamożne wielbicielki zgłaszały akces na stanowisko służącej, aby tylko codziennie ją widywać...

Krezusi i biedacy

W gorszej sytuacji byli literaci; praktycznie tylko Dołęga-Mostowicz, Tuwim, Słonimski i Boy żyli z pióra. Nie najlepiej sprawa przedstawiała się z plastykami. Witkacy w połowie lat 20. skoncentrował się na malowaniu portretów - uznał, że to jedyny sposób, aby zarobić na życie malarstwem. Pisał, że nie znosi "mord wydłubywać", ale stworzył ponad 7000 portretów. Z trudem utrzymywała się ze sztuki Zofia Stryjeńska. W latach 30. nie można było tego nawet nazwać życiem - malarka wegetowała dzięki pożyczkom od znajomych. Lepiej do pewnego czasu powodziło się rodzinie Kossaków, ale życie ponad stan doprowadziło ich do bankructwa...

Niektórzy twórcy otrzymywali jednak stałe honoraria z państwowej lub samorządowej kasy. Kornel Makuszyński dostał od miasta Poznania dożywotnią miesięczną nagrodę w wysokości 500 zł, co powinno wystarczyć mu na podstawowe wydatki. "Nie będzie już Kornel biadał - pisał złośliwie Słonimski - że musiał wronę złapać na święta, bo nie miał na indyka. Nie przeczytamy już nigdy, że Kornel zemdlał, gdy zobaczył stuzłotówkę. Z sercem w herbie, w butonierce i w brzuchu nie będzie już musiał ukrywać się z piciem szampana".

Loda Halama

Loda Halama fot. NAC

Inne problemy miał Bolesław Leśmian. Był z zawodu prawnikiem i wykonywał intratny zawód notariusza w Hrubieszowie oraz Zamościu. Zawierzył jednak podwładnym, poprzez ich nieuczciwość wpadł w straszliwe długi wobec Skarbu Państwa, których właściwie nigdy nie spłacił. A przy okazji miał jeszcze słabość do ruletki, co dodatkowo go rujnowało. Chciał nawet otworzyć kasyno na Gubałówce.

"Pomysł ten zrodził się - komentował Słonimski - z jego częstych i niefortunnych wypraw do Monte Carlo, gdzie chciał wypróbować swój niezawodny system. W prasie literackiej wspomina się często o przedwojennych kłopotach życiowych Leśmiana; otóż wymaga to korektury, kłopoty nie wynikały z systemu kapitalistycznego, tylko z systemu gry w ruletkę".

Szał automobilizmu

Jednym z wyznaczników pozycji społecznej był samochód i celebryci II RP nie żałowali środków finansowych na swoje pojazdy. Tadeusz Dołęga-Mostowicz nie zadowolił się standardowym mercedesem czy citroenem i sprowadził sobie białego buicka. Zwykł zresztą mawiać, że woli "buicka od pomnika", ale osobiście prowadził auto tylko po Warszawie. Cierpiał bowiem na agorafobię i zatrudniał szofera, który był szczególnie pomocny, gdy zachodziła konieczność przejechania przez most.

Największą jednak pasjonatką samochodów okazała się Mira Zimińska. Modele zmieniała częściej niż mężczyzn, uważała, że musi być widywana wyłącznie w dobrych pojazdach. "Byłam jedną z pierwszych automobilistek - wspominała po latach. - Wtedy w Warszawie było o wiele luźniej, nie tak ciasno jak teraz. Niewielu ludzi miało własne auta. Jeździło się dorożkami. Duma mnie rozpierała, kiedy je mijałam. Konie po trochu musiały przyzwyczaić się do samochodów. Ludzie się nawet do mnie uśmiechali i pozdrawiali, a ja sobie z fantazją zajeżdżałam".

Czasami jednak ze zbyt dużą fantazją, w Wilanowie poturbowała rowerzystę, a tajemnicą artystki pozostaje fakt, w jaki sposób udało się go jej potrącić (!) wyłącznie tylnymi (!) kołami. Sprawa znalazła swój epilog w sądzie, co kosztowało Zimińską znaczną sumę.
Historia do Rzeczy

Historia do Rzeczy

Polecamy w numerze 1/2016:

"10 najgorszych złoczyńców II RP"
"Rzeź w Wandei"
"Zatrzymałem program atomowy Hitlera"

Opinie (222)

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

34
3
~rozsądna 2013-12-22 (21:44) 2 lata 8 miesięcy 3 dni 22 godziny i 51 minut temu

nie ma się co burzyć! podejrzewam że oni nigdy się z niczym specjalnie nie ukrywali, tyle że nie było sensu uczyć w szkołach dzieci że genialny malarz był ćpunem i wolał chłopców skoro najważniejsze są jego dzieła i sposób malowania. mieć romans to jednak nie jest zbrodnia! pragnę zauważyć że większość wymienionych w tekście osób to wybitne utalentowani ludzie. lumpenproletariat robi to samo tyle że nie ma polotu, inteligencji i niczego po sobie nie pozostawi

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

0
2
~ANKA 2016-04-08 (19:26) 4 miesiące 18 dni 1 godzinę i 9 minut temu

Mezczyzna na zdjęciu pierwszym artykułu wygląda jak Borys Szyc

odpowiedz

1
2
~óżont 2014-02-26 (19:52) 2 lata 6 miesięcy i 43 minuty temu

...a po wojnie ekshumowane zwłoki z wielkimi honorami wracały do kraju.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

Pokaż więcej komentarzy...

Zostań naszym autorem!
Chcesz napisać artykuł historyczny?
Masz ciekawe wspomnienia, zdjęcia lub filmy z własnych rekonstrukcji historycznych?

Napisz do nas

Kontakt z redakcją

pozostało 5000 znaków

Administratorem danych osobowych przekazanych za pomocą formularza jest Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Gdańsku przy ul. Traugutta 115C. Dane osobowe będę przetwarzane w celu przekazania treści za pośrednictwem Serwisu historia.wp.pl. Wirtualna Polska S.A. w Gdańsku informuje, że zgodnie z przepisami ustawy z dnia 29.08.1997 r. o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, a ponadto Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.

Dziękujemy za kontakt!

Wiadomość została przesłana do redakcji serwisu.

zamknij okno