Logo dostawcy Atak na ambasadę PRL w Szwajcarii

Historia Do Rzeczy | dodane 2016-01-08 (17:07) 6 miesięcy 20 dni 7 godzin i 5 minut temu | 165 opinii
 
Atak na ambasadę PRL w Szwajcarii

• Grupa Polaków opanowała zbrojnie placówkę w Bernie
• W trakcie akcji zamachowcy zdobyli dokumenty komunistycznego wywiadu
• Ambasada zignorowała wysyłane wcześniej pogróżki
• Błędy wywiadu spowodowały ujawnienie wielu operacji

6 września 1982 r. uzbrojona w broń maszynową grupa Polaków - Florian Kruszyk, Marek Michalski, Krzysztof Wasilewski, Tadeusz Workiewicz i Mirosław Plewiński - dokonała napadu na ambasadę PRL w Bernie. Ludzie ci przedstawili się jako oddział Polskiej Powstańczej Armii Krajowej. Udało im się, przy całkowitej bierności i błędach personelu, zająć attachat wojskowy (jawna rezydentura wywiadowcza), przejmując całą dokumentację operacyjną wywiadu wojskowego PRL - Zarządu II Sztabu Generalnego.

Służby PRL miały spore trudności, by ustalić, kim są napastnicy. Z ustaleń cywilnej bezpieki wynikało, że przywódca grupy Kruszyk był w przeszłości muzykiem w orkiestrze LWP (1957-1962), a później popadł w konflikt z prawem (między innymi kradzieże i defraudacje pieniędzy) i był poszukiwany listem gończym. W 1967 r. nielegalnie przedostał się do Austrii, gdzie również miał konflikty z prawem. Co ciekawe, ustalono ponadto, że zamach z września 1982 r. był zapowiadany (a przynajmniej jego groźba) poprzez wysyłanie do ambasady w Bernie listów i pogróżek, które całkowicie zignorowano.

Po wtargnięciu do ambasady PRL w Bernie napastnicy zażądali od władz PRL zniesienia stanu wojennego, uwolnienia Lecha Wałęsy, zwolnienia wszystkich internowanych i aresztowanych oraz zakończenia represji. Grupa, którą dowodził Kruszyk (przedstawił się jako "pułkownik Wysocki"), zagroziła wysadzeniem budynku ambasady, jeśli w ciągu 48 godzin ich żądania nie zostaną spełnione. Okupacja placówki trwała kilka dni (do 9 września), nikomu nie stała się krzywda, ale wywiad wojskowy PRL poniósł olbrzymie straty.

Analiza tego zdarzenia, przeprowadzona później przez specjalnie powołaną komisję, wykazała karygodne błędy attaché wojskowego i kierownika rezydentury wywiadowczej płk. Zygmunta Drobuszewskiego, który zanim wyjechał na placówkę do Berna w 1980 r., uchodził za doświadczonego wywiadowcę. Pracował w wywiadzie od 1965 r., w latach 1970-1973 był attaché wojskowym przy Polskiej Misji Wojskowej w Berlinie Zachodnim, w 1975 r. ukończył kurs GRU w Moskwie, w latach 1977-1980 był zaś szefem Oddziału X Zarządu II Sztabu Generalnego).

Treść wspomnianej analizy jest jeszcze jednym dowodem na skrajną niekompetencję i brak profesjonalizmu oficerów Zarządu II. Najazd Polskiej Powstańczej Armii Krajowej na ambasadę PRL w Bernie nastąpił około godz. 9. W analizie wywiadowczej czytamy, że już o godz. 9.15 płk Drobuszewski wiedział o napadzie. Od tego momentu szef rezydentury wywiadu w Bernie popełnił mnóstwo błędów dyskwalifikujących go jako oficera wywiadu.

"Po otrzymaniu tej informacji - napisano w raporcie - oraz upewnieniu się o napadzie płk Z. Drobuszewski ze swego służbowego gabinetu połączył się telefonicznie z pogotowiem policji w Bernie, radcą handlowym ob. Brzoską, pełniącym czasowo funkcję kierownika naszej placówki, oraz ze swoją żoną, powiadamiając ich o napadzie.

Następnie po zamknięciu na klucz drzwi wejściowych oraz kraty do pomieszczeń attachatu w celu uniemożliwienia napastnikom dostania się do jego gabinetu przystąpił do zabarykadowania drzwi za pomocą regału z książkami oraz innych ciężkich przedmiotów. W gabinecie przebywał od godz. 10.00 dnia 6 września do godz. 16.00 dnia 7 września br.".

Strach pułkownika

Pomimo tak długiego czasu szef rezydentury nie zniszczył tajnej dokumentacji wywiadu: "Przebywając tam przez okres 30 godzin, mimo realnego zagrożenia, nie przedsięwziął żadnych czynności wynikających z obowiązujących przepisów i instrukcji w celu zniszczenia tajnych dokumentów przechowywanych w sejfie. Należy podkreślić, że w sejfie tym znajdował się szereg dokumentów, których gromadzenie i przechowywanie poza określonym terminem było kategorycznie zakazane, co wynikało wyraźnie z przepisów instrukcji oraz wysyłanych doraźnie poleceń Centrali, zwłaszcza w ciągu ostatnich dwóch lat".

Pułkownik Drobuszewski tłumaczył to później "paraliżem woli i działania w zaistniałej sytuacji". 7 września 1982 r. po popołudniu - kiedy fiaskiem zakończyły się pertraktacje dominikanina o. Józefa Franciszka Emanuela Innocentego Marię Bocheńskiego z Fryburga z "żołnierzami" Polskiej Powstańczej Armii Krajowej - doszło do zajęcia rezydentury wywiadu wojskowego.

"Napastnicy około godz. 16.00 bagnetami zniszczyli zamek drzwi wejściowych do pomieszczenia attachatu oraz wyważyli żelazną kratę - czytamy w raporcie Zarządu II. - Następnie zbliżyli się do drzwi gabinetu, w którym przebywał płk Drobuszewski, i używając słów wulgarnych oraz grożąc użyciem broni, zażądali ich otwarcia. Płk Drobuszewski mimo tych gróźb drzwi nie otworzył.

Wówczas jeden z napastników oświadczył, że jest z nimi pracownik ambasady i jeżeli płk Drobuszewski drzwi nie otworzy, to zastrzelą tego pracownika. W ślad za tym z rozpaczliwą prośbą o otwarcie drzwi zwrócił się II sekretarz ambasady ob. Piwowar, oświadczając, że w wypadku niewykonania polecenia napastników spełnią oni zapowiedzianą groźbę. Z oceny przebiegu wydarzeń wynika, że terroryści byli zdolni taki zamiar wykonać".

Pułkownik Drobuszewski wyjął z sejfu "dokumenty szyfrowe oraz jedną z teczek spraw operacyjnych, w której znajdowały się również pieniądze, i według jego oświadczenia ukrył je za tym samym sejfem. Następnie klucz od sejfu oraz skrytki w sejfie umieścił pod regałem, po czym w obawie o życie ob. Piwowara otworzył napastnikom drzwi". Następnie, na polecenie Floriana Kruszyka ("Pułkownik Wysocki"), Drobuszewski opuścił pomieszczenia attachatu. Został poddany rewizji, a później był więziony w jednym z pomieszczeń ambasady.

"Pułkownik Wysocki" zażądał jednak od Drobuszewskiego wydania kluczy. Szef rezydentury wywiadu PRL tłumaczył, że klucze pozostawił w samochodzie zaparkowanym obok ambasady, czym zdenerwował bojowników z Polskiej Powstańczej Armii Krajowej.

"Wówczas jeden z napastników, posługujący się pseudonimem 'Ponury', kopnął go nogą w krocze, wskutek czego stracił on przytomność. Po odzyskaniu przytomności 'Wysocki' polecił mu udać się z nim do magazynku, w którym znajdował się sejf, a w nim tkwił już klucz. Na polecenie 'Wysockiego', pod groźbą użycia broni płk Drobuszewski otworzył zamek szyfrowy sejfu, w którym znajdowały się dokumenty tajne i tajne specjalnego znaczenia, oraz szafę żelazną, znajdującą się w pokoju zastępcy attaché, w której był tylko sprzęt techniczny.

Następnie płk. Drobuszewskiego umieszczono w oddzielnym pokoju na parterze. [...] W oddzielnym pomieszczeniu na parterze płk Drobuszewski przebywał do godziny 23.00, po czym został umieszczony w pokoju, gdzie przebywało pozostałych 9 zakładników, i tam pozostał do czasu uwolnienia, tj. do dnia 9 września 1982 r., godz. 10.42".

Komandosi z PRL

Florian Kruszyk przesłuchiwał zakładników, a jednocześnie prowadził rozmowy z policją szwajcarską, oferując jej sprzedaż tajnych materiałów znalezionych w ambasadzie. Komunistów w Warszawie irytowała bezczynność Szwajcarów. Chcieli nawet przerzucić do Berna wychowanków samego gen. Edwina Rozłubirskiego w postaci zespołu milicyjnych komandosów z Okęcia dowodzonych przez Jerzego Dziewulskiego. Jednak Szwajcarzy nie wyrazili na to zgody.

Wreszcie 9 września szwajcarscy antyterroryści szturmem zajęli budynek ambasady, zatrzymując ekipę "Pułkownika Wysockiego" i zakładników. Przedstawiciele (szwajcarskich) tajnych służb zalegendowani byli jako policjanci i "przez ponad trzy godziny wszystkie pomieszczenia ambasady pozostawały w rękach policji szwajcarskiej, która nie zezwoliła wejść nawet kierownikowi placówki".

Taki rozwój sytuacji wskazywać może na skoordynowanie całej akcji przez szwajcarskie służby specjalne, tym bardziej że Szwajcarzy zupełnie otwarcie gwałcili normy prawa międzynarodowego i zwyczaje dyplomatyczne. W dodatku w koszarach policji berneńskiej funkcjonariusze "w ubraniach cywilnych przesłuchiwali każdego zakładnika indywidualnie na okoliczności napadu i wyglądu terrorystów". Wśród nich Szwajcarzy szczególnie i najdłużej rozpytywali płk. Drobuszewskiego. Okazali mu "trzy teczki zawierające dokumentację informacyjną attachatu oraz teczkę kancelaryjną".

"Z oświadczenia płk. Drobuszewskiego wynika, że do trzech okazanych teczek nie przyznał się, natomiast potwierdził, iż teczka kancelaryjna należy do niego. Teczka ta została mu przez policję zwrócona".

Polub historia.wp.pl na Facebooku

Oceń
tak 77 61,11%
nie 49 38,89%
Historia Do Rzeczy

Historia Do Rzeczy

Polecamy w numerze 1/2016:

"10 najgorszych złoczyńców II RP"
"Rzeź w Wandei"
"Zatrzymałem program atomowy Hitlera"

Opinie (165)

Pozostało znaków: 4000

REGULAMIN

0
0
~historyk 2016-03-31 (14:50) 3 miesiące 27 dni 9 godzin i 22 minuty temu

Nikt nie wspomina że Florian Kruszyk był etatowym pracownikiem Służby Bezpieczeństwa.

odpowiedz

76
30
~kmw 2016-01-10 (09:27) 6 miesięcy 18 dni 14 godzin i 45 minut temu

CO to za państwo ZSRS bo zyje juz dość dlugo i o takim nie słyszałem! Naucz sie autorzyno z Psiej Wolki nazw panstw. Nie ma Związku Sowieckiego tylko Związek Radziecki albo Sowiecki Sojuz. Ale co taki dyletant moze wiedziec....

odpowiedz

pokaż 10 ukrytych odpowiedzi

6
2
~Ten słodki PRL? 2016-01-10 (19:26) 6 miesięcy 18 dni 4 godziny i 46 minut temu

Do pozytywów PRL należy zaliczyć również powszechność wakacyjnego wypoczynku dzieci i młodzieży, często związanego z obozami sportowymi i turystycznymi, możliwość tanich urlopów w atrakcyjnych regionach kraju nawet dla najniżej uposażonych, opiekę państwa nad osobami starszymi i samotnymi w tzw. państwowych domach rencistów, sieć niezbyt wykwintnych, ale bardzo tanich barów mlecznych, akcje takie jak "Tysiąc szkół na Tysiąclecie Państwa Polskiego". W pierwszych dwóch dekadach stan zdrowia ludności bardzo się poprawił wskutek wprowadzenia antybiotyków i poprawy warunków życia. W drugiej połowie lat 70. zaczęła się zwiększać śmiertelność, osiągając maksimum w 1980. Dotyczyło to zwłaszcza mężczyzn w wieku 45-55 lat. Za główne przyczyny tego uznaje się: duże zanieczyszczenie środowiska, złe warunki pracy, przepełnione mieszkania, depresję wywołaną pogorszeniem się warunków ekonomicznych, alkoholizm, złą dietę i pogorszenie się opieki medycznej. Polityka informacyjna PZPR przewidywała absolutny priorytet wizerunku państwa socjalistycznego przed wszystkim innym, włącznie ze zdrowiem obywateli. W przypadku katastrof przemysłowych władze prowadziły politykę maksymalnego ograniczania dostępu do informacji, tak długo jak to było możliwe, zwłaszcza jeśli były one związane z zaniedbaniami na szczeblu kierowniczym (partyjnym). Zachodni dziennikarze Dusko Doder i Louise Branson określili to zjawisko "blokowaniem informacji w nadziei, że skutki katastrofy jakoś same znikną albo że nikt ich nie zauważy". Prowadziło to niejednokrotnie do eskalacji negatywnych konsekwencji dla ludności cywilnej i strat materialnych znacznie większych, niż gdyby podjęto odpowiednie działania informacyjne od razu. Władze partyjne regularnie instruowały organy cenzury o konieczności blokowania wszelkich doniesień np. o katastrofach górniczych, budowlanych czy transportowych, niebezpiecznych odpadach chemicznych lub biologicznych, skażeniu środowiska itd. Niskie płace oraz niedostępność podstawowych produktów przyczyniały się do wzrostu korupcji, różnych form handlu wymiennego przywilejami lub towarami. Niekorzystnymi cechami ustroju socjalistycznego w PRL były: cenzura, tłumienie wolności wypowiedzi i kreacji twórczej, ograniczenie wolności przemieszczania się i opuszczania kraju (w wyjątkowych przypadkach osoby szczególnie niewygodne były do emigracji zmuszane), niski standard życia, system awansów i wynagrodzeń zniechęcający do rzetelnej pracy i promujący postawy konformistyczne. Ponadto w niektórych okresach: wysoka inflacja uniemożliwiająca oszczędzanie, braki zaopatrzenia, powodujące wielogodzinne stanie w kolejkach w największych miastach, ograniczone możliwości wyjazdu do państw spoza bloku wschodniego oraz zadłużenie (które w 1989 wynosiło 48 mld dolarów).

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

1
0
~Wigry 2016-02-08 (08:37) 5 miesięcy 20 dni 15 godzin i 35 minut temu

Ciekawe czy Ojczyzna wykonała Ks-y na tych terrorystach-bardzo na to zapracowali.

odpowiedz

4
5
~ww 2016-01-14 (09:43) 6 miesięcy 14 dni 14 godzin i 29 minut temu

KUKLIŃSKI BOHATERREM

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

77
27
~Polaki biedak 2016-01-10 (10:06) 6 miesięcy 18 dni 14 godzin i 6 minut temu

Żądali uwonienia walensy? Walensa się w luksusach pławi a wy napastnicy dalej żyjecie w nędzy. Po co wam to było?

odpowiedz

pokaż 6 ukrytych odpowiedzi

1
3
~Polska Luksusu 2016-01-15 (19:05) 6 miesięcy 13 dni 5 godzin i 7 minut temu

A czemu nie napiszecie na Polska tylko na jakis wymyślili jakie PRL

odpowiedz

4
0
~ASX 2016-01-12 (13:11) 6 miesięcy 16 dni 11 godzin i 1 minutę temu

Wywiadowcy dali się sterroryzować jakiejś podejrzanej grupie niewiadomego autoramentu, okrytej płaszczykiem antykomunistycznym. Przedwojenni dwójkarze by się z nimi nie cackali.

odpowiedz

20
11
~tumi 2016-01-10 (10:43) 6 miesięcy 18 dni 13 godzin i 29 minut temu

Jak jest potrzeba polityczna to bandycki napad na ambasadę można wykreować na czyn bohaterski...ciemny lud to kupi...

odpowiedz

pokaż 2 ukryte odpowiedzi

5
2
~Ten słodki PRL? 2016-01-10 (19:23) 6 miesięcy 18 dni 4 godziny i 49 minut temu

W PRL łamane były prawa człowieka, m.in. wolność słowa, prasy, stowarzyszeń, poglądów, sumienia i religii oraz prawo do emigracji. W tamtym okresie uważano jednak, że reżim PRL w porównaniu z innymi państwami bloku wschodniego był najłagodniejszy. Wymiar sprawiedliwości, pomimo deklarowanej niezawisłości, był faktycznie podporządkowany służbom bezpieczeństwa państwowego i traktowany instrumentalnie: w sprawach politycznych regularnie stosowany był areszt wydobywczy i różne formy naruszania procedur postępowania karnego: utrudnianie zatrzymanym kontaktu z adwokatem, fałszowanie dowodów, zastraszanie świadków oraz represje i naciski na adwokatów. Wobec adwokatów broniących oskarżonych w sprawach politycznych powszechnie stosowano "inwigilację, śledzenie, rewizje osobiste, przeszukania mieszkań i kancelarii adwokackich". Sędziowie utrudniali przesłuchanie świadków obrony i oddalali ich wnioski dowodowe. Szczególne nasilenie represji w Polsce występowało w okresie stalinizmu, kiedy przywódcą w PRL był Bierut oraz w czasie trwania stanu wojennego. Za korzystne cechy tego ustroju i tej formy państwa niektórzy uważają możliwości awansu społecznego wielu warstw społecznych, choć stosowane środki, np. dodatkowe punkty za pochodzenie przy przyjmowaniu na studia wyższe, były dyskusyjne. Nierzadko kryteria awansu nie były merytoryczne - od kandydatów na stanowiska kierownicze w instytucjach państwowych, zakładach pracy, szkołach i in. wymagano przynależności do PZPR, zgodnie z zasadą: bierny, mierny, ale wierny (ustrojowi, władzom), natomiast osoby o wykształceniu kierunkowym, ale niesprzyjające ustrojowi i władzom, były piętnowane i odsuwane od pracy, szczególnie w okresach przesileń politycznych. Innymi korzystnymi cechami PRL, zdaniem niektórych, były bezpieczeństwo socjalne, niski poziom przestępczości pospolitej (szczególnie pobić i przestępstw rozbójniczych) i patologii społecznych, likwidacja analfabetyzmu, odbudowanie Warszawy, budowa arterii komunikacyjnych, jak np. słynna "Gierkówka", rozdawnictwo mieszkaniowe. Były to jednak zjawiska związane z postępem cywilizacyjnym występujące we wszystkich państwach powojennej Europy, przy czym w państwach kapitalistycznych postępowały one znacznie szybciej i w momencie upadku systemu komunistycznego były na znacznie wyższym poziomie zaawansowania. Również tempo rozwoju cywilizacyjnego było wolniejsze niż w krajach zachodnich, a w różnych okresach występowały problemy z dostępem do podstawowych produktów spożywczych, lekarstw czy mieszkań. W związku z tym regularnie, co kilka lat, w latach 1946-1989 wybuchały lokalne lub ogólnokrajowe protesty społeczne. Organizacje młodzieżowe (Związek Młodzieży Socjalistycznej, Socjalistyczny Związek Studentów Polskich oraz przejęte przez komunistów Związek Harcerstwa Polskiego i Związek Młodzieży Wiejskiej) działające zasadniczo w celu indoktrynacji młodzieży, zajmowały się głównie upowszechnianiem kultury, kultury fizycznej i turystyki. Z kręgu kultury studenckiej owego okresu wyrosło wielu wybitnych artystów różnych dziedzin, a sportowcy rozpoczynający kariery w szkolnych klubach sportowych zdobywali medale na olimpiadach. Szeroko upowszechnione, dzięki dofinansowaniu państwa, były również sporty wcześniej elitarne - np. żeglarstwo, w tym morskie i lodowe, jak również jeździectwo. Bardziej kontrowersyjne, choć przez wielu do dziś też akceptowane jako sprawiedliwe, było powszechne zrównanie poziomu życia (znacznie mniejsza rozpiętość dochodów osobistych).

odpowiedz

3
2
~Ten wspaniały PRL, olgino? 2016-01-10 (19:20) 6 miesięcy 18 dni 4 godziny i 52 minuty temu

Żywność na kartki, problemy z wyjazdem za granicę, puste półki w sklepach, cenzura, propaganda sukcesu, fatalna jakość krajowych produktów - taka była smutna rzeczywistość za czasów PRL. Na pytanie o jakikolwiek produkt słyszano powtarzane jak mantrę "Nie ma!". Dokładnie tak, jak w słynnym skeczu Kabaretu Tey - "Z tyłu sklepu". Ponieważ notorycznie BRAKOWAŁO towarów na półkach, a pieniądze nie wystarczały, aby dokonać zakupów - wprowadzono KARTKI. Był to system reglamentacji towarów stworzony przez PRL. W Polsce funkcjonował od 1976 roku, a na kartki kupowało się m.in. mięso, słodycze, benzynę, alkohol, kosmetyki, mąkę, czy cukier. Obowiązywała CENZURA (jak to w państwie totalitarnym). Aż do 1990 roku istniał w Polsce Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk. To ten organ decydował o tym, jaki przekaz należy dopuścić, a jakiego zakazać. Jeśli jakiś artykuł w gazecie, telewizyjny program, czy też utwór muzyczny nie był zgodny z aktualną polityką państwa, bądź też próbował ośmieszyć, czy ukazać ciemną stronę życia w PRL - jego publikacja zostawała zakazana. Oczywiście cenzurę dało się wykiwać. Podstawowe Organizacje Partyjne, czyli najmniejsze jednostki PZPR znajdowały się niemal w każdej instytucji i zakładzie pracy. Dawało to w praktyce partii nieograniczoną władzę w kraju, gdyż jej macki sięgały wszędzie. Na każdym kroku roiło się od szpicli, współpracujących z UB i SB, którzy "życzliwie" donosili na bumelantów, wrogów ludu pracującego, osobników podejrzanych, a także tych, którym za dobrze się powodziło... MILICJA mogła zatrzymać każdego na 48 godzin, a jeśli funkcjonariuszom coś się nie spodobało, do gry wkraczała tzw. "blondynka", czyli ciężka i twarda gumowa pałka. Za PRL-u bywało, że na PASZPORT czekało się miesiącami, a jeśli już został przyznany, to zwiedzać można było kraje "demoludu". Wyjazd do krajów kapitalistycznych? Zapomnij! Zresztą - to i tak było bez sensu, skoro miesięczne polskie zarobki nie wystarczały czasem na przeżycie paru dni na zachodzie Europy. Dostępne za czasów PRL-u samochody, tak naprawdę były produktami samochodopodobnymi. Jakość była fatalna, ale jeśli ktoś nie miał bonów do Peweksu, albo ciotki za granicą, męczył się z tym szmelcem latami, wcinał wyroby czekoladopodobne i prał w pralce "Frania".

odpowiedz

7
6
~jerzykp 2016-01-10 (08:07) 6 miesięcy 18 dni 16 godzin i 5 minut temu

A co to był za ,,komunistyczny wywiad,,?????????????? ja takiego nie znam i podejrzewam że nawet w krajach w których oficjalnie istnieją partie komunistyczne tak się nigdy nie określa wywiadu. A tu proszę jeszcze jeden wspaniały artykuł o ,,bohaterach,, atakujących ten wredny ,,komunistyczny wywiad,, Ile ty masz lat ipnowski kundlu że tak śmiało operujesz określeniami których nawet nie rozumiesz???????

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

1
7
~qweq 2016-01-10 (16:02) 6 miesięcy 18 dni 8 godzin i 10 minut temu

Oczywiście że była to robota zachodniego wywiadu.

odpowiedz

1
2
~kilo 2016-01-10 (15:03) 6 miesięcy 18 dni 9 godzin i 9 minut temu

i ndo tej oory ci terrorysci nie sa oskarzeni o terror

odpowiedz

3
0
~Stanisław 2016-01-10 (13:47) 6 miesięcy 18 dni 10 godzin i 25 minut temu

Workiewicza spotkałem później jako azylanta w Monachium.

odpowiedz

16
11
~**** 2016-01-10 (11:03) 6 miesięcy 18 dni 13 godzin i 9 minut temu

w pory srają w pływy się kończą i widzą strach w oczach nie jedne cuda będą się dziać w końcu ktoś mądry kieruje państwem

odpowiedz

29
7
~lion 2016-01-10 (12:34) 6 miesięcy 18 dni 11 godzin i 38 minut temu

Chcieli uwolnienia Wałęsy??? To jakieś czubki nie powstańcy.Może z wariatkowa uciekli.

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

25
11
~maria2 2016-01-10 (12:34) 6 miesięcy 18 dni 11 godzin i 38 minut temu

I dziękuję Bogu ,że był PRL człowiek był szanowany nie bał się ze jutro pójdzie na bruk.Była stabilizacja

odpowiedz

pokaż 1 ukrytą odpowiedź

12
4
~gość 2016-01-10 (12:58) 6 miesięcy 18 dni 11 godzin i 14 minut temu

co to jest ZSRS ? Pan Cenckiewicz zapomniał ,że było ZSRR !

odpowiedz

9
7
~rozsądna 2016-01-10 (12:57) 6 miesięcy 18 dni 11 godzin i 15 minut temu

Po kiego ch..a biednym kwiaty, kiej chleba im trza?! Na kiego grzyba komu taki artykuł?!

odpowiedz

Zostań naszym autorem!
Chcesz napisać artykuł historyczny?
Masz ciekawe wspomnienia, zdjęcia lub filmy z własnych rekonstrukcji historycznych?

Napisz do nas

Kontakt z redakcją

pozostało 5000 znaków

Administratorem danych osobowych przekazanych za pomocą formularza jest Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Gdańsku przy ul. Traugutta 115C. Dane osobowe będę przetwarzane w celu przekazania treści za pośrednictwem Serwisu historia.wp.pl. Wirtualna Polska S.A. w Gdańsku informuje, że zgodnie z przepisami ustawy z dnia 29.08.1997 r. o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, a ponadto Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania.

Dziękujemy za kontakt!

Wiadomość została przesłana do redakcji serwisu.

zamknij okno